Największy polski producent mięsa indyczego i jedyny taki notowany na giełdzie śledzi uważnie rosnący eksport mięsa drobiowego z Ukrainy.

Ten rozwija się skokowo, jeszcze w 2011 roku Ukraina przysłała do Unii Europejskiej mięso o wartości zaledwie 18 tys. euro, a w ubiegłym roku było to już ponad 109 mln euro. Polska wciąż jest największym unijnym producentem drobiu, ale konkurencja właśnie zaczęła przyśpieszać.

– Eksport drobiu z Ukrainy jest obecnie wolumenowo znacznie niższy niż eksport z Polski, ale bardzo szybko rośnie – mówi Krystyna Szczepkowska, rzecznik Indykpolu. Szczególnie intensywnie eksport urósł w ubiegłym roku, od stycznia do końca października 2017 roku Ukraińcy przysłali 229 tys. ton mięsa, to oznacza skok aż o 34 proc. wobec analogicznego okresu 2016 roku. Ukraina jest obecnie trzecim zewnętrznym dostawcą drobiu do UE i mocno konkuruje ceną. – Dotychczas polskie mięso drobiowe było w Europie najbardziej konkurencyjne, bo tańsze niż z innych krajów UE. Pojawienie się dostaw z Ukrainy może zmienić tę sytuację. Niepokoi fakt, że Ukraina zwiększa także eksport produktów drobiowych przetworzonych, charakteryzujących się wyższą marżą – ocenia rzeczniczka Indykpolu . Wymiana handlowa działa jednak w obie strony. Polska w minionym roku wysłała na Ukrainę ok. 90 tys. ton drobiu, zwłaszcza produkty mniej poszukiwane w Europie Zachodniej.

Rosnący eksport z Ukrainy oczywiście dotyczy nie tylko drobiu. Jak wyliczył BZ WBK, eksport żywności z Ukrainy podwoił się od 2011 roku. Jego wartość wzrosła z 2,5 mld euro w 2011 roku do 5,4 mld euro w roku ubiegłym. Grzegorz Rykaczewski, analityk rynków rolnych w BZ WBK sądzi, że Polska ma czas wyprzedzić konkurencję, bo szersze wejście Ukrainy na rynek unijny wymaga rozwiązania głównych problemów w kraju, a więc to proces na długie lata. – Polskie firmy oczywiście powinny śledzić rozwój branży na Ukrainie. Jednak obecne zmiany w polskim przemyśle w sposób naturalny mogą rozwiązać część ewentualnych problemów – ocenia Rykaczewski. – Rosnące koszty pracy w Polsce oraz wysoka konkurencja w UE powodują wzrost presji na marże i w rezultacie również konieczność rozwoju w asortymencie produktów wyżej przetworzonych i wysoko marżowych. Ten kierunek, wraz ze wzmocnieniem marki polskiej żywności, może być pewnym antidotum na większy import z Ukrainy – mówi Rykaczewski.

Źródło: PARKIET