Pracownicy ze Wschodu powinni móc pracować w Polsce na podstawie uproszczonej procedury nie tylko przez sześć, ale przez 12–18 miesięcy, warto też ograniczyć formalności utrudniające legalizację ich pobytu i zatrudnienia i wprowadzić szybką ścieżkę wizową dla studentów i pracowników naukowych spoza Unii Europejskiej – to tylko niektóre z kilkunastu postulatów, które zgłaszają polscy pracodawcy, coraz bardziej zdeterminowani do sięgania po pracowników z zagranicy, głównie z Ukrainy.

Pod koniec marca br. Jerzy Kwieciński, minister inwestycji i rozwoju, przedstawił nowe priorytety polityki migracyjnej rządu i zapowiedział, że przed wakacjami ujawni konkretne rozwiązania. „Rzeczpospolita” zapytała pracodawców, ekspertów i agencje zatrudnienia, sprowadzające do Polski pracowników z zagranicy, o propozycje konkretnych działań.

Na podstawie ich opinii powstała długa lista postulatów koncentrujących się głównie na usunięciu barier, które dzisiaj utrudniają życie firm i zniechęcają Ukraińców czy Białorusinów do osiedlania się w Polsce. Tymczasem nie tylko eksperci, ale i sami pracodawcy zwracają już uwagę, że szybko starzejąca się Polska nie jest jedynym krajem, który pilnie potrzebuje rąk do pracy z zagranicy – już 14 proc. firm wskazuje wśród trudności w rekrutacji Ukraińców rosnącą konkurencję o pracowników ze Wschodu ze strony innych państw. Ta konkurencja nasiliła się od maja ub. roku, gdy w całej Unii zniesiono wizy dla obywateli Ukrainy. Bez możliwości stabilnej, legalnej pracy w Polsce Ukraińcy pojadą do lepiej płatnej pracy na czarno na Zachodzie.

Źródło: PARKIET