Już ponad rok temu została powołana Komisja Kodyfikacyjna Prawa Pracy, która w składzie wybitnych ekspertów tego zagadnienia pracuje nad nowym kodeksem pracy. Najwięcej kontrowersji wzbudza kwestia likwidacji tzw. śmieciówek przez co wszystkie bez wyjątku umowy dotyczące zarobkowania objęte byłyby obowiązkowymi składkami na ubezpieczenia społeczne. Jednak w tej kwestii kontrowersje są tak duże, że prawdopodobnie szybko nie dojdzie do wypracowania ostatecznego kształtu nowym norm prawa pracy.

Natomiast – jak ustalił „Fakt” – i eksperci, i samo ministerstwo pracy są w zasadzie zgodni co do zmian w zasadach korzystania przez pracowników z urlopów: wypoczynkowych i tzw. na żądanie. Zgodnie z nowym przepisem kodeksu pracy, wszystkim pracownikom – niezależnie od stażu pracy u danego pracodawcy oraz stażu pracy w ogóle – przysługiwał będzie urlop wypoczynkowy w jednakowym dla wszystkich wymiarze.

Zgodnie z aktualnym stanem zapisanym w kodeksie pracy, pracownik w ciągu pierwszych dziesięciu lat pracy może liczyć na urlop w wymiarze 20. dni. Dopiero gdy osiągnie staż pracy przekraczający 10. lat, przysługuje mu urlop w wymiarze 26. dni w roku. Ceną za korzystniejsze przepisy dotyczące wymiaru urlopu wypoczynkowego będą bardziej restrykcyjne zasady związane ze sposobem jego wykorzystania. teraz co do zasady pracownik będzie musiał wykorzystać urlop do końca roku, za który mu przysługuje.

Obecnie przepisy nakazują wykorzystać urlop za rok, za który on przysługuje do końca września roku następnego; np. urlop przysługujący za 2017 r. należy wykorzystać do końca września 2018 r. Po zmianie – do 31 grudnia 2017 r. W praktyce obecnie obowiązujące zasady są nawet bardziej liberalne, bo należny urlop przedawna się dopiero po trzech latach, jeśli więc pracownik wystąpi o zaległy urlop po 30 września roku następnego po tym, za który urlop mu się należy a przed upływem trzech lat – pracodawca musi zgodzić się na zaległy – i co istotne – pełnopłatny urlop.

Jednym z przywilejów pracowniczych jest dziś możliwość wystąpienia z wnioskiem o urlop na żądanie, którego pracodawca musi udzielić „od ręki”. Jest on pełnopłatny, jak każdy inny dzień przysługującego urlopu wypoczynkowego, jedynie uszczupla jego długość o każdy dzień na żądanie (w sumie w roku może być jak maksymalnie 4).

Nowe rozwiązanie podtrzymuje obowiązującą zasadę, w myśl której pracownik ma prawo do maksymalnie czterech dni urlopu na żądanie w roku. jednak urlop na żądanie ma być urlopem bezpłatnym. To znaczy, że za taki dzień wolny nie będzie przysługiwało wynagrodzenie. Jednocześnie jednak każdy z czterech dni urlopu na żądanie nie będzie pomniejszał 26-dniowego wymiaru rocznego urlopy wypoczynkowego.